jagat pisze:Tylko pytanie: CO JEST PRAWDĄ?
No to zrobiło nam się filozoficznie... Nawiązując do wykładu o psychoanalizie. Jeżeli 1000 osób z różnymi życiowymi problemami poddaje się terapii psychoanalitycznej i po kilku latach nie odczuwają żadnej poprawy, to w odniesieniu do tych osób prawdą jest stwierdzenie, że ta terapia nie działa. Ale może się przecież zdarzyć, że kilku osobom psychoanaliza pomoże (załóżmy całkowicie hipotetycznie). To dla tych pięciu osób prawdą jest stwierdzenie, że ta terapia jest skuteczna.
Ale jaka jest Prawda pisana z dużej litery? No właśnie. Ale czy to ma jakieś znaczenie?
Jeżeli poddałbym się takiej terapii i te wszystkie psychoanalityczne narzędzia i metody okazałyby się w moim wypadku skuteczne (mimo że większość z nich została zakwestionowana przez akademicką psychologię), to nie miałoby to dla mnie znaczenia, czy to jest Prawdziwe, czy też nie. Dla mnie byłoby prawdziwe, bo użyteczne (patrz: wykład prof. Bartosia).
Inny przykład. Dziennikarz pisze reportaż, w którym podkoloryzowuje rzeczywistość (dodaje fakty, które nie miały miejsca,ale mogły się zdarzyć, cytuje osoby, z którymi nie rozmawiał, ale mógł rozmawiać, opisuje miejsca, w których nie był, ale mógł być itd.). Obraz, który przedstawia, jest na swój sposób...prawdziwy, może nawet prawdziwszy niż ten rzeczywisty.
Bo ten "nieprawdziwy" naddatek prawdziwiej oddaje istotę rzeczy (np. obraz dyktatury w jakimś afrykańskim państwie).
Czy to ma dla mnie znaczenie, że tak naprawdę nie było? Ma. Chyba nie jestem postmodernistą
Polecam tekst Andrzeja Stasiuka opublikowany we wczorajszej "Gazecie Wyborczej" (to głos w dyskusji na temat książki Artura Domosławskiego).