pablo pisze:Ja tam lubię artystów, którzy mają na sumieniu tylko ciężkie grzechy
jednak najlepiej takich z XVII w
Już nie będę ogłaszać plebiscytów, ale gdybym miała głosować na ulubiony obraz, to Niewierny Tomasz jest mistrzostwem Świata! W poniedziałek portreciści. No, może przebiją jakoś te cudownie zdumione facjaty Michała(niecałkiem)anioła Caravaggia, choć wątpię... Antoś oddał istotę rzeczy w swojej zwięzłej recenzji. Twarze świadków cudu można by zobaczyć w okolicy całodobowego (pod warunkiem lądowania UFO) a i Chrystus nie całkiem się jeszcze przyzwyczaił do nowej sytuacji...
Miejsce drugie to św. Mateusz, wersja zaginiona (właściwie tylko dlatego, że słaba reprodukcja) Anioł-Natchnienie ma minę znudzonego korepetytora. Taka scena, jakby wnuczek logował dziadka na facebooku...
Brązowy medal - Bachus... bo do trzech razy sztuka, a ja lubię wino
Mistrzu był genialny i, całe szczęście, pracowity. Wcale się nie dziwię, że obrazy miały wzięcie.
Uwielbiam jego wcześniejsze kompozycje - dużo człowieka, mało okoliczności. Ostatnie dzieło świadczyłoby może o powrocie do tej, doskonałej dla Caravaggia konwencji... i zrobiło duuuuuże wrażenie (włos na karku się jeży...) I jakby co, to myślę, że jest ułaskawiony...
"Dziady" mi się nasuwają, że "kto nie doznał goryczy..." i "nie dotknął ziemi ni razu..." ten nie stworzy nic ciekawego. Mistrzu stworzył - szacun!
PS
Ciekawe, czy miał takich doskonałych modeli, czy potrafił im genialnie zadać temat (i ta migawka w oku...)
To pierwsze wymagałoby opanowania metody Stanisławskiego, więc raczej "wrzutka i migawka" oraz dogłębna analiza fizjonomii.
Praca z modelem, to "temat na kolejne spotkanie", jak zwykł mawiać dr Jacek Friedrich... i słusznie... jak dotąd - każdy temat jest fascynujący!
A skoro już o tym... może powinnam do "książki wniosków" - w kolejnych cyklach proszę o mój ukochany renesans! Temat-rzeka, ba! ocean! architektura, malarstwo, rzeźba, polityka... renesans jest fantastycznie kojący, wpuszcza jakieś złudzenie porządku do pojęcia o świecie. Można się podśmiewać ze światło-cieni Lenarda, ale jego pejzaże w tłach!!! A może - renesans interdyscyplinarny? w różnych ujęciach...
(na wsiaki słuczaj, wpiszę to do "książki"

)