Spektakl zbiegł nam się nieoczekiwania z tematem wykładu inauguracyjnego (o szczęściu). Dla bohaterów egzystencja, którą prowadzą jest nieznośna, to mdława maligna, z której wszyscy chcieliby jak najszybciej uciec. Gdzie? Choćby do Szwajcarii. Czego im brakuje? Może poczucia sensu? Może poczucia wykorzystania życiowych szans? Może głębszych relacji z innymi? Może miłości? W zasadzie trudno powiedzieć. Szamoczą się w tym swoim nieudanym życiu jak ryby złapane do sieci. Mamy wrażenie, że gdziekolwiek uciekną i tak będą nieszczęśliwi i niespełnieni. Że samo życie wywołuje mdłości, na które nie ma lekarstwa. I że jedynym sposobem, aby zaznać spokoju, jest po prostu umrzeć. I po kolei każda z postaci umiera...
Jedna ze starszych, doświadczonych kobiet, tak komentuje życie młodej dziewczyny, która płacze nad tym, że jeszcze niczego w życiu nie doświadczyła: Przez 5 lat będzie płakać nad tym, że nie ma męża, jak go już znajdzie, 10 lat będzie płakać nad tym, że z nim się związała, potem będzie płakać nad swoimi dziećmi, jak umrze mąż, będzie płakać 10 lat , że go straciła i tak dożyje stara dziwka w tym mazgajstwie do 85 roku życia

Odnotujmy świetne aktorstwo. Na scenie aż roiło się od gwiazd. Była Jadwiga Jankowska-Cieślak, Maja Ostaszewska, Dorota Kolak, Agata Buzek (rewelacyjna!), Ewa Dałkowska, Andrzej Chyra, Wojciech Kalarus, Marek Kalita, Zygmunt Malanowicz, Maciej Stuhr, Jacek Poniedziałek. Wystarczy.
Agata Buzek (grała prostytutkę) miała świetny monolog o zwiedzaniu Europy, który można by odnieść do... niektórych naszych wycieczek

Następny cel naszego Autobusu do kultury to... Koszalin i spektakl Aktorzy Koszalińscy, czyli komedia prowincjonalna.. Ale to już w przyszłym roku.