
Spodobało mi się niezwykle to, co Profesor powiedział nam na koniec. Że często stosunek do Polski rozpięty jest między wulgarnym nacjonalizmem i równie wulgarnym uniwersalizmem. Albo Polskę gloryfikujemy, albo deprecjonujemy. A rozsądnie jest ją po prostu odkrywać (a jest co


Świetny było pomysł Profesora, aby zapoznać każdego uczestnika wyprawy z rodzajem śmierci, która zakończy jego ziemskie bytowanie (ja mam szczęście, umrę w łóżku, ale większość zostanie pożarta przez dzikie zwierzęta, przekłuta włóczniami, zrzucona ze skał, spalona itp.). Jak dojdę nieco do siebie, wyjaśnię osobom niezorientowanym w czym rzecz (chyba, że Bianka mnie uprzedzi).
No i fantastyczny był nocny pochód z latarkami po Wąwozie św. Jadwigi, co nie znaczy, że inne atrakcje fantastyczne nie były, w czym ogromna, wyłączna i niewątpliwa zasługa Pana Profesora. Amen. Idę spać.
A za rok (co już ustalone) ruszamy na szlak piastowski
