Zastanawiam się, jakie to miałoby znaczenie dla nas, gdyby rzeczywiście istniały światy równoległe... Chyba żadne. To niech sobie istnieją.
Uspokoiłem się też nieco, kiedy usłyszałem, że zderzenie galaktyk to nic takiego. Pamiętam z poprzedniego wykładu Profesora, że za 5 miliardów lat dojdzie do zderzenia naszej galaktyki z inną galaktyką (nazwa tej innej wyleciała mi z pamięci). Wyglada na to, że nie ma się czego bać. Jedynie trochę więcej gwiazd będzie widać na niebie. Ale to chyba fajnie, co nie?
