
Miejsce jest urocze (byłem tam pierwszy raz) i myślę, że jeszcze nie jeden raz tam zawitamy (może jesienią?). Z tym że do tego czasu trzeba by nieco wyćwiczyć się wokalnie. Może nawet nie tyle wokalnie, co tekstowo. Okazało się, co było chyba do przewidzenia, że nie ma takiej piosenki, którą by wszyscy znali

Podziękowania dla Krzyśka, który mimo swojej niechęci do ogniskowego plimplania na gitarze, dał się namówić i nam trochę pograł (w finale były "Schody do nieba"). No i dla wszystkich, którzy w czasie naszego spotkania udzielali się artystycznie (wysłuchaliśmy nawet Lermontowa po rosyjsku

Napiszcie, jak Wam się podobało (choć jak znam życie to wypowie się tylko Bianka
