Weronika Marcinów-Orłowska
7 listopada o godz. 12:00
Weronika Marcinów-Orłowska
7 listopada o godz. 12:00
W Akademii mieliśmy już różne zajęcia i warsztaty. Były bale przebierańców, (które odbywały się w przedszkolach), były warsztaty kaberetowe, aktorskie, psychologiczne, pływaliśmy kajakami po rzekach i jachtami po morzach, chodziliśmy nocami po lasach i rozpalaliśmy ogniska, przy których śpiewaliśmy nie zawsze bogobojne pieśni, ale... nigdy nie mieliśmy warsztatów z robienia czegoś na drutach! No to teraz będziemy mieli. Czas zresztą na to najwyższy. Bo jak nie teraz to kiedy?
Zajęcia przeznaczone są dla osób, które mają już jakieś podstawy w robieniu na drutach, to nie jest warsztat dla osób poczatkujących.
Trzeba zabrać ze sobą:
- włóczkę średniej grubości (10-20 dkg)
- druty na żyłce o długości całkowitej 70-80 cm i o grubości 5-6,5
Na zajęciach wykonywana będzie chusta.
Warszaty poprowadzi Weronika Marcinów-Orłowska.
Zajęcia są nieodpłatne.
Warsztaty odbędą się w siedzibie Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego (Gdańsk Wrzeszcz, Al. Grunwaldzka 50A; biurowiec Officyna).
Spotykamy się o godz. 12.00 w holu przy recepcji.
Dodajmy jeszcze, że do zorganizowania warsztatów i podzielenia się swoją wiedzą i umiejętnościami panią Weronikę namówiła Danusia, nasza słuchaczka. Do namówienia doszło w czasie powrotu z wycieczki do Jury Krakowsko-Częstochowskiej. W czasie tej wycieczki Danusia zrobiła zresztą bardzo ładną chustę, którą można zobaczyć na naszym profilu FB.
Weronika Marcinów-Orłowska – w zajęciach Akademii 30+ uczestniczy od dość dawna, bo od 2009 roku, ale na drutach i szydełko robi jeszcze dłużej, bo niemal od czasów niemowlęctwa. Kiedy miała 6 lat (no… może 7) koleżanka siostry pokazała jej, jak się robi oczko prawe i lewe i… było już po niej. Z drutami i szydełkiem się w zasadzie nie rozstaje, także na wykładach Akademii. Poleca robótki ręczne wszystkim, którzy cierpią na nadmiar stresu (mężczyznom też). I te robótki na drutach i te na szydełku, choć druty jej zdaniem są jednak „najwdzięczniejsze”. Dodajmy jeszcze, że pani Weronika wydziergała swojego czasu przepiękny sweter dla prof. Zbigniewa Mikołejki. Profesor nosił go z dumą i z nieskrywaną wdzięcznością, bo sweter była wykonany naprawdę profesjonalnie.