I znalazł się sposób na aktywizację!
Trzeba jeszcze oddzielać "ładne" od "modnego".
Moda na funkcjonalny minimalizm przeminęła (i choć już dawno zdążyła wrócić, to mało wytrawny odbiorca jeszcze tego nie zauważył). Nam ten styl kojarzy się z blokowiskiem, szpetnymi "kostkami" projektowanymi masowo przez techników budowlanych, osiedlowymi pawilonami handlowo-usługowymi, kolejkami przed tymi pawilonami, kartkami na wyroby czekoladopodobne i poprzednim ustrojem. I nie lubimy tego, i mamy złe skojarzenia. I nie zawsze słusznie.
W zeszłym roku była (tylko nie pamiętam gdzie...) wystawa zdjęć miasta (Warszawy i chyba jeszcze kilku innych) współczesnego, tylko bez żadnych reklam. Rozmaite miejsca, niekoniecznie szczególnie reprezentacyjne, wyczyszczone z billboardów, tablic, plakatów wyborczych, "makdonaldów", itp śmietnika - były zaskakująco ładne.
Bo architektura to jedno, a indywidualne "upiększanie", to potężna siła niszczycielska!
Jeszcze tylko dodam, że nie zgadzam się na "społeczne konsultacje" projektów urbanistycznych, czy architektonicznych, bo z tego zawsze wychodzi "Stągiewna". Już wolę odważne i nowatorskie, choć może nie zawsze w 100% trafione koncepcje architektów.