Ale wykład zaczął się od obsobaczenia mnie za użycie słowa kierownik , a nie kierowniczka Zakładu Kryminologii, kiedy przedstawiałem prelegentkę publiczności


Prof. Płatek zwróciła uwagą na fakt, że nierówności między kobietami i mężczyznami, są śmiertelnym (dosłownie) zagrożeniem dla mężczyzn. W takich państwach jak Polska, Bułgaria, Rumunia czy Rosja mężczyźni żyją zdecydowanie krócej niż kobiety. Dlaczego? Bo są za bardzo obciążeni "rzekomymi" obowiązkami i powinnościami, które mają na głowie. Mężczyzna jest głową rodziny, musi zapewnić jej utrzymanie, musi zdobyć pozycję społeczną, musi wykształcić dzieci, musi to, musi tamto, musi siamto itd. Jeśli nie jest w stanie, gnuśnieje, popada w depresję, pije, wreszcie umiera. A na przykład w takiej Norwegii mężczyźni żyją prawie do setki i umierają, bo już nic nie mają do roboty.
Profesor (profesorka jednak mi nie brzmi) zwróciła również uwagę na zapisy w Konstytucji dotyczące małżeństwa. Pojawia się tam zapis „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.” Ten zapis miał znaleźć się w dokumencie, ponieważ obawiano się, że przeciw Konstytucji wystąpi Kościół. Ale - zdaniem Pani Profesor - ten zapis nie wyklucza zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci.
Wykład (z serią pytań) trwał dwie godziny. Siedzielibyśmy dłużej, ale wyłączono nam mikrofony (sic!), a potem światło. Dlatego nie za bardzo lubię organizować wykłady na Wydziale Prawa. Ale na Wydziale Filologicznym w środy zbiera się kółko biblijne... Co zrobić
