SÓL ZIEMI, czyli Salonik Literacki

Opinie i komentarze na temat wykładów (wykładowców również), warsztatów i innych zajęć organizowanych przez Akademię 30+

Moderator: pablo

Milionis
Posty: 260
Rejestracja: 20 cze 2013, o 14:11
Kontaktowanie:

SÓL ZIEMI, czyli Salonik Literacki

Postautor: Milionis » 1 lip 2020, o 19:33

To propozycja lektury profesora Jacka Friedricha.
Józef Wittlin, po jej wydaniu w 1935 roku, był nawet nominowany do nagrody Nobla!
Jak najbardziej warto ją przeczytać. Szczególnie kiedy od niedawna temat Wielkiej Wojny zaczął interesować dokumentalistów, którzy odtwarzają kroniki filmowe w nowoczesnej cyfrowej i barwnej formie.

Wielka Wojna, jak się ją określa, to koniec wieku XIX i początek impulsu do powstania państw narodowych. Również preludium do następnego kataklizmu czyli kolejnej wojny światowej.

Jednym z bohaterów powieści Wittlina jest Hucuł analfabeta, poddany cesarza Franciszka Józefa. Żywy inwentarz na stacji kolejowej w Galicji a później "rekruckie ścierwo" w C. K. armii.

Poznajemy świat "miodowych miesięcy wojny" kiedy oddany systemowi sztabsfeldfebel Rudolf Bachmatiuk pokazuje jak stać się automatem do mordowania innych ludzi i jak zdrowo oddać życie za cesarza.

Bachmatiuk ma wypomadowane wąsy które układa w kształcie litery W. Na cześć Wilhelma II jak można przypuszczać.

Tutaj przypomina mi się historia rodziny mojej babci, której brat /wywodzący się też z Ciemności ale żmudzkiej /został wezwany na komisję poborową w roku 1914 żeby walczyć dla Cara Mikołaja.
Zrobił bardzo niekorzystne wrażenie kiedy powiedział, że ma na imię Wilhelm..

Zawsze wydawało mi się, że na wspomnienia Wielkiej Wojny, np. w postaci pomników i obelisków, można częściej natknąć się u sąsiadów po naszej zachodniej stronie.
Ale takie upamiętnienia tej strasznej rzezi można znaleźć juz w Gdyni Chyloni. To nawet najstarszy pomnik w Gdyni ufundowany przez mieszkańców Chyloni w latach 20 ubiegłego wieku.
A kolejny, ale z napisami w języku niemieckim, znajdziemy niedaleko Wejherowa. To pomnik ofiar Wielkiej Wojny z miejscowości Ciekocinko.
pablo
Posty: 570
Rejestracja: 30 lis 2009, o 14:17
Kontaktowanie:

Re: SÓL ZIEMI, czyli Salonik Literacki

Postautor: pablo » 2 lip 2020, o 07:12

To była rzeź potworna. Na Zachodzie rzeczywiście bardziej się rocznicę tej tragedii celebruje. U nas My pierwsza brygada itd. Bo to, że inni rzucili się sobie do gardeł, otworzyło nam drogę do odzyskania niepodległości. Cud niemal wymodlony od Boga. Ale w tym cudzie zginęło 8,5 miliona żołnierzy, a w wyniku głodu i chorób śmierć poniosło 5 milionów cywilów :o.

"Sól ziemi" to pozycja wyjątkowa w historii polskiej literatury. Wittlin pokazuje wojnę (a w zasadzie przygotowania do niej) jako zdarzenie absurdalne. Wyciąga się ludzi z domów, mieli na jednolitą masę (karną i posłuszną) i rzuca się ich na rzeź. W imię czego? W zasadzie nie wiadomo. Ci, którzy wojnę wywołują, nie są świadomi konsekwencji podejmowanych przez siebie decyzji ("No cóż... Wygląda na to, że będzie się lała krew" - mówi cesarz Franciszek po podpisaniu dekretu o wojnie). No będzie się lała. Tylko nie krew tych, co ten konflikt wywołali.
Powieść pokazuje też, jak jesteśmy bezbronni wobec pewnych społecznych mechanizmów. Jeśli ta maszyna zostanie uruchomiona, nie mamy szans wyrwać się z jej żelaznych uścisków. Nawet, jeśli jesteśmy bardziej świadomi niż Piotr Niewiadomski, który był analfabetą i który tłumaczył sobie świat w sposób dość uproszczony, to i tak zostaniemy zmieleni na pył :(.
Milionis
Posty: 260
Rejestracja: 20 cze 2013, o 14:11
Kontaktowanie:

Re: SÓL ZIEMI, czyli Salonik Literacki

Postautor: Milionis » 2 lip 2020, o 09:02

W kółku czytelniczym polecamy sobie książki, które warto poznać.
Pani Iwona B. zachęca do tytułu WOJNA I TERPENTYNA Stefana Hartmansa.
jurek
Posty: 6
Rejestracja: 19 kwie 2020, o 17:44
Kontaktowanie:

Re: SÓL ZIEMI, czyli Salonik Literacki

Postautor: jurek » 11 lip 2020, o 21:15

Reparacje wojenne nałożone na Niemcy postanowieniami Traktatu Wersalskiego zostały ostatecznie spłacone Francji i Wielkiej Brytanii 3 października 2010 roku prawie sto lat po zakończeniu I wojny światowej!
I wojna światowa trwała od 28 lipca 1914 do 11 listopada 1918 roku i była pierwszym konfliktem totalnym, w który została wciągnięta ludność cywilna.
Ponad 66 mln ludzi zmobilizowano, 8,5 mln ludzi zginęło, a co drugi uczestnik wojny miał jeden ze statusów: zabity, zaginiony, jeniec, ranny. Życie straciło aż 5 mln osób nienoszących munduru.

Jednym z tych cywilów był analfabeta Piotr Niewiadomski, czterdziestojednoletni z matki Hucuł, z ojca Polak, wyznający prawosławie. Był tragarzem, pomocnikiem od wszystkiego na maleńkiej galicyjskiej stacyjce kolejowej Topory-Czernielica. Później został dróżnikiem w budce i zarządzał szlabanem na linii Lwów-Czerniowce-Ickany. Piotr Niewiadomski jest głównym bohaterem Soli ziemi, pierwszej części trylogii Powieści o cierpliwym piechurze.
Piotr nie odróżniał strony lewej od prawej. Najważniejszy dla niego był Bóg, miłościwie panujący cesarz Franciszek Józef oraz jego największa miłość pies Bas.

Duże wrażenie zrobiła na mnie podróż Piotra, z przepięknie opisanej ziemi huculskiej na Węgry, podróż na straszną wojnę, o której pokorny i wrażliwy Hucuł nie miał zielonego pojęcia i do której absolutnie się nie nadawał. Ciekawa jest metamorfoza Piotra z cywila w żołnierza oraz zmiana w postrzeganiu otaczającego go świata. Współczucie i uśmiech wywołuje tok myślenia i zachowanie dorosłego mężczyzny o mentalności dziecka. Ma bardzo spostrzegawcze oko i rozum gotowy wszystko po swojemu wytłumaczyć. Jest postacią tragiczną i żałosną, typem ciury żołnierskiej, która mimo wszystko wzbudza sympatię. Nadchodząca wojna powoli wciąga Piotra w swój śmiertelny wir. Ta podróż dla „cierpliwego piechura ” nie może skończyć się dobrze. On tej grozy jeszcze nie czuje, świat, do którego zmierza staje się dla niego coraz bardziej obcy i niezrozumiały. W powieści czuje się ciszę przed nadchodzącą potężną burzą jaką jest wojna. Piotr Niewiadomski nie miał szans takiej burzy przeżyć.
Potwierdzenie moich przypuszczeń znalazłem w artykule Andrzeja Sznajdera, na który natknąłem się przypadkowo w Internecie poszukując losów trylogii.
Wiedząc, że Józef Wittlin napisał tylko Sól ziemi w całości i nie znając informacji Andrzeja Sznajdera, próbowałem odnaleźć w powieści zapiski, które potwierdzałyby moją hipotezę o śmierci Piotra. Znalazłem tylko jeden fragment, który mógłby to sugerować:
„Magda, dygocąc na całym ciele, z zimna, ze strachu czy z wezbranej miłości, wybełkotała przez łzy:
-Jakby, jakby wy chcieli –ja by was do śmierci kochała.
I opowiedziała swój sen. Piotr śmiał się, ale między nim a Magdą było już słowo: śmierć. Płakała jeszcze, wzdychała, w końcu Piotr ją uciszył. I po raz ostatni w życiu usnął w chudych ramionach sieroty Magdaleny Mudryk”

Ciekaw jestem, czy uczestnicy Saloniku literackiego znaleźli inne fragmenty powieści potwierdzające tragiczny koniec Piotra Niewiadomskiego?

Józef Wittlin nie dokończył swojej trylogii Powieść o cierpliwym piechurze. Jak podaje Andrzej Sznajder w artykule "Utracony raj Józefa Wittlina" w Kurierze Galicyjskim z 8 lutego 2014 roku dwie następne części, które nie powstały, miały nosić tytuły Zdrowa śmierć i Dziura w niebie. Cała trylogia miała zakończyć się tym, że Piotr Niewiadomski, jako austriacki żołnierz ginie we włoskiem mundurze i zostaje pochowany we włoskim Grobie Nieznanego Żołnierza. Na podstawie innego artykułu Arkadiusza Frania „ Wittlin nieznany i Wittlin w obfitości” Z Wittlinowego koszyka listów w Salonie Literackim opublikowanym 11 kwietnia 2016 roku wiemy, że do drugiej i trzeciej części autor zebrał sporo materiałów, które utracił podczas wojny, kiedy to-zgodnie z relacją córki E. Wittlin-Lipton-w porcie Saint Jean de Luz we Francji w 1940 r.
„ żołnierz wyrzucił do morza walizkę, w której znajdował się rękopis dalszych części Soli ziemi”
Działo się to podczas nieudanej próby przedostania się do Anglii. Sam autor wyznaje, że
„ Przez trzy dni i trzy noce czekałem w małym porcie St. Jean de Luz na statek-na próżno. Wówczas straciłem niemal wszystkie rękopisy, materiały i książki. Na szczęście ocalały zapiski”

Wielka szkoda, że Józef Wittlin nie dokończył swojego projektu literackiego z powodu niemocy twórczej, pomimo, że ponad pół roku opracowywał zapiski i gromadził nowe materiały mieszkając w Nowym Jorku.

Wróć do „Opinie o wykładach i warsztatach”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości